Historia MYRIAD

Marka MYRIAD nie jest bezdusznym pomysłem wielkiej korporacji. Jej historia jest jednocześnie bardzo osobistą historią mojego życia.

Od kiedy pamiętam rozkręcałem na części wszystko, co się dało a także to, czego się nie dało, żeby sprawdzić jak to działa i co da się z tego zrobić. Już wtedy wiedziałem, że chcę tworzyć nowe i lepsze rzeczy. Skończyłem studia inżynierskie z wyróżnieniem, ale nie znalazłem po tym pracy w swoim zawodzie. Załapałem się do pracy, jako inżynier w korporacji gdzie wiele mówiło się o nowych wyzwaniach i możliwościach, jednak na mówieniu się kończyło .

„Kilka dni temu widziałem w telewizji rower z drewna. Ciekawie  wyglądał”

Pamiętam ten jeden moment tak jakby to było wczoraj. Był czerwiec, niedziela, obiad u teściów. Mój teść całe życie pracował  jako stolarz meblowy. W pewnym momencie powiedział: „Kilka dni temu widziałem w telewizji rower z drewna. Ciekawie  wyglądał”. Z początku nie umiałem sobie tego wyobrazić i nie dawało mi to spokoju. Jak tylko wróciłem do domu wpisałem hasło w wyszukiwarkę i zobaczyłem. W tej chwili wiedziałem już, co naprawdę chcę robić w życiu.

Podjąłem wyzwanie, że zrobię samodzielnie drewnianą ramę. W Internecie nie ma poradnika jak krok po kroku  to zrobić, więc wszystko musiałem wymyślić sam. Zbieranie informacji technicznych o materiale, rowerach, technologii produkcji i samo projektowanie zajęło mi kilka długich miesięcy pracy wieczorami. Po kilku kolejnych miesiącach pracy w drewnie zaczęło być widać pierwsze efekty. W tym samym czasie urodziła nam się córka i świat się zawalił. Pierwszy miesiąc spędziliśmy razem z nią w szpitalu na oddziale intensywnej terapii noworodków. Wyszliśmy stamtąd, ale powrót do normalnego życia zajął nam prawie dwa lata. Mimo to raz podjęte wyzwanie nie dawało mi spokoju. Wieczorami, po troszeczkę pracowałem nad moim projektem. Po setkach godzin spędzonych w warsztacie wreszcie udało się.

Pierwsze przejażdżki utwierdziły mnie w przekonaniu, że było warto. To był mój mały sukces. Wtedy też zacząłem sobie zdawać sprawę z możliwości, jakie niesie ta technologia. Zrozumiałem, że to, co zrobiłem to nie jest tylko „niezwykły rower”. To są zupełnie nowe możliwości dla każdego rowerzysty, który ma odwagę podejmować nowe wyzwania i je realizować.

Zaszedłem za daleko żeby zrezygnować z mojego celu a jednocześnie nie miałem już siły żeby go realizować

Testy drogowe prototypu przebiegły pomyślnie, więc zacząłem poważnie myśleć o produkcji. Kolejne miesiące spędziłem nad udoskonalaniem, projektowaniem, obliczeniami i testami. Wszystko zostało przemyślane i dobrane tak żeby sprostać jednemu wyzwaniu: zapewnić jak najwyższy komfort jazdy na szosie. Budowa kolejnego prototypu szła zgodnie z planem aż do momentu, w którym moja żona zachorowała. Cały ambitny plan znowu legł w gruzach. Jej powrót do zdrowia trwał miesiące. Zaszedłem za daleko żeby zrezygnować z mojego celu a jednocześnie nie miałem już siły żeby go realizować. Byłem wypalony. W bajkach w takim momencie przychodzi wróżka i dotknięciem czarodziejskiej różdżki odmienia całą sytuację. Tylko, że ja nie byłem w bajce a w rzeczywistości. Jedyną osobą, która mogła wtedy cokolwiek zrobić byłem ja sam. Wiedziałem, że muszę się przemóc. Nigdy bym sobie nie wybaczył, że nie spróbowałem.

Nie było łatwo pokonać swoje słabości, ale udało się. Zbudowałem kolejne rowery. Testy wytrzymałościowe i drogowe przebiegły pomyślnie. Wiedziałem, że rower spełni oczekiwania wymagających kolarzy. Udowodniłem też sobie, że potrafię dotrzeć do wyznaczonego celu. Markę, którą stworzyłem nazwałem MYRIAD. już wiesz co oznacza to słowo.  Dla mnie oznacza ono  odległy cel, do którego dotarłem i kolejne cele, do których jeszcze dotrę.

Pamiętaj, że wszystko o czym marzysz znajduje się po drugiej stronie strachu i niepewności.

Krystian Lemkowski – założyciel MYRIAD BIKES

A jakie jest Twoje marzenie? Mogę Ci jakoś w nim pomóc? Podziel się nim w komentarzu.

There are currently no comments.